Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
291 postów 1696 komentarzy

Przyjacielem Platon, a jeszcze większym prawda. Arystoteles

F.Krzysiak - dysydent PRL i RP. 72 lat nauczyciel, socjolog, politolog, oficer wojny psycholog. Przez bandę lekarzy Jaruzelskiego uznany 2x "nieuleczalnie chorym psychicznie"! Przewodnik - bada historię G-ka i zabytków, pilot, tłumacz, muzyk, wodzirej, humorysta!

ŻYCZLIWYM I ODWAŻNYM TEN LEŚNY KONCERT DEDYKUJĘ - JEGO SŁYSZY SIĘ CZYTAJĄC

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przeżywać szczęście to wielka sztuka! Szczęściarza (cwaniaka) grać mydlana bańka! Szczęśliwym stawać się to praca długa! A w szczęściu trwać to z życia bajka! I Wam jej życzę, ale jak nie zaczniecie walczyć...to wątpię... !

     

 
Do koncertowej wchodzimy sali
Po rozpostartym dywanie z traw
 
 
Gdzie wyrośnięte łodygi malin
Kształt posiadają teatru ław. 
Wysokie świerki wprost jak panowie
W swych garniturach wyjściowych są
Korony chylą jak gdyby głowy
W przyjaciół wchodząc rozmowny krąg.
 
 
Liściaste drzewa, szczególnie brzozy
W balowych sukniach z brokatem łez
Natury dzieło, cud wymarzony
Wachlarzem liści roznoszą szept.
 
 
Odpukał dzięcioł już trzeci dzwonek
 
 
Na sali cisza, zielony mrok.
 
 

 

Na wstępie kilka słów rzekł skowronek
Opisał barwnie koncertu tło.
 
 
Reflektor słońca przykryła chmura
 
 
Po bębnach stukał wirtuoz deszcz
 
 
Subtelnym głosem: „to uwertura”
Powiedział do mnie mój sąsiad jeż.
 
 
Za chwilę słyszę płaczące trele
Ich melancholią nabrzmiały głos.
Sam już odgadłem to wiolonczele
Lecz wtem solówkę rozpoczął kos.
 
 
I taki nastrój wprowadził w sali
Że śpiewać pragnął z nim każdy widz!
Do rytmu wszyscy się kołysali
Z radości żółknął malutki rydz.
 
 
Następnie tkliwie zanucił słowik
 
 
Przyrodzie pieśnią oddawał cześć.
Miłosne hymny w tej były mowie
Bez przeszkód sala pojęła treść.
Oklasków burza wnet się zerwała,
Pioruny biły żelazem w dłoń !
 
 
Z szacunkiem wstała aż z ławek sala
By przed artystą pochylić skroń.
 
I gdzie byś spojrzał czy w lewo, w prawo,
Czy na balkony, czy w przód, czy w tył
Gałęzie biły szalone brawo
A las euforią nieziemską żył.
 
 
Wspaniały koncert mówiono wokół.
Wyjrzało słońce zza czarnych chmur,
 
 
Łzy szczęścia miały róże w oku
 
 
 A wiatr odleciał na szczyty gór.
 
 
Szczęśliwi wszyscy widownia cała
Pajęcza nawet zerwana nić
 
 
A potem przerwa zapanowała,
By nowi goście też mogli przyjść
        Franciszek Krzysiak - 1976.

 

Byłem w 1976 r. na ćwiczeniach aparatu wojny psychologicznej w lasach bydgoskich. Przesieka leśna była tak ładnie trawą porośnięta, że wyglądała jak dywan. Po jej bokach kępami rosnące maliny koloru jasnobrązowego podobne były do teatru ław....
 Brzózki, płonące zielenią wyglądały majestatycznie. Ich gałęzie (pod wpływem lekkiego wiatru poruszały się jak wachlarze w dłoniach dam.
Zwilżone liście kroplami deszczu mieniły się jak brokatowe stroje pań na dobroczynnym balu wyższych sfer, szepczące sobie do ucha ploteczki nieopodal stojących gentelmenów w garniturach iglastych.
 
Spędzone godziny w tym lesie bogatym w ptactwo, aż zmuszały, aby to uwiecznić!
Zacząłem pisać i wtedy rozpoczęła szalona burza…

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY